czwartek, 22 sierpnia 2013

I remember

Tytuł: I remember
Paring: DaeUp
Zespół: B.A.P
Gatunek: Angst
Ostrzeżenia: brak.
        Pisałam kiedyś innego bloga, ale postanowiłam założy nowego na opowiadania yaoi z kpopu. Mam nadzieję,  że się spodoba.
*******************
     Noc.
    Znowu leżę w łóżku sam i patrzę w sufit, a czasami przekręcam głowę, aby wyjrzeć przez okno i zobaczyć jasno świecące gwiazdy na niebie, które tak bardzo mi o tobie przypominają. Pamiętam jak nocami je podziwialiśmy, siedząc we dwoje w ogródku. Wtedy zawsze moja głowa leżała na twoich kolanach.
-Patrz, patrz, ta jest ładna- mówiłem pokazując na niebo.
-Naprawdę piękna- odpowiadałeś z uśmiechem, patrząc na mnie. Kochałem to.
      Często odgarniałeś mi z twarzy kosmyki włosów, które w pewien sposób ją zasłaniały, a chwilę później całowałeś mnie w usta z uczuciem. Bicie mojego serca natychmiast przyśpieszało, a ja zamykałem oczy oddając się przyjemności. Czułem jakbym się rozpłwał pod twoimi ciepłymi wargami.
       Pamiętam wszystkie chwile, które razem spędziliśmy, wszystkie kłótnie, czułości. Mimo, iż nie zawsze się wtedy dogadywaliśmy byłem naprawdę szczęśliwy. Chciałem żebyśmy zostali razem na zawsze.
       Teraz dni spędzam samotnie, a łzy praktycznie cały czas kapią na moją koszulkę, kiedy biorę do ręki jakąś z twoich rzeczy lub widzę nasze zdjęcie. Nawet nie zdaję sobie sprawy z tego, że płaczę. Zauważam to dopiero po jakimś czasie. Nawet myślałem o sprzedaniu tego mieszkania i kupieniu nowego, ale... nie mogłem, nie potrafiłem.
       Codziennie widzę w śnie twoją zawsze uśmiechniętą twarz. Zazwyczaj uważałem za dziwne to, że uśmiechasz się nawet w najgorszych momentach, ale teraz wiele bym dał, aby znowu zobaczyć twój uśmiech. Podnosiłeś mne na duchu i miałem siłe na zrobienie rzeczy na które nigdy bym się nie zdobył. Była to jedna z rzeczy za które cię kochałem. Nie, nadal kocham, chociaż ciebie już nie ma.
       Pamiętam, jak dawałeś mi prezenty, a ja z rumieńcem na policzkach odmiawiałem ich przyjęcia, chociaż i tak zawsze wciskałeś mi je na siłę. Nie powiem, że mi się to nie podobało.
       Od czasu kiedy cię straciłem w ogóle się nie uśmiecham i mało kiedy gdziekolwiek wychodzę. Ze znajomymi nie spotykam się wcale i nie sądzę, aby ktokolwiek zainteresował się tym co się ze mną dzieje. Jak to mówią " Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie".
        Pamiętam nasz wspólny wyjazd na wakacje. Kiedy szliśmy na plażę, cieszyłem się jak małe dziecko, że mogę wejść do morza. Byłś szczęśliwy, widząc, że dobrze się bawię. Za każdym razem kiedy chciałem zaciągnąć cię do wody droczyłeś się ze mną, ale gdy udawałem obrażonego i sam szedłem w stronę pieniących się fal, ze śmiechem podbiegałeś i przytulałeś mnie idąc razem ze mną. Na mojej twarzy od razu pojawiał się uśmiech.
      Kochałem, czuć ciepło twoich dłoni w chłodne dni i pewnie do tej pory bym to kochał. Kiedy było mi chłodno oddawałeś mi swój szalik, twierdząc, że nie jest ci zimno. Czasami, gdy byliśmy w parku, a wokoło nie było ludzi, szliśmy w nasze ulubione miejsce, gdzie dawaliśmy sobie wiele czułości.
     Pamiętam jak jednego dnia obiecałeś mi, że nigdy mnie nie opuścisz. Byłem naprawdę szcześliwy, że jesteś mój. Wierzyłem ci i nie żałowałem tego. Kochałem czuć ciepło twoich warg i ręce wodzące po moim ciele, sprawiające mi przyjemność za każdym razem. Sam starałem dać ci jak najwięcej od siebie tak jak ty dawałeś mnie. Kochałem cię najbardziej na świecie i nadal kocham.
    Bardzo dokładnie pamiętam dzień, w którym dowiedziałem się o twojej śmierci. Kiedy lekarz do mnie zadzwonił, właśnie zbierałem się do wyjścia, aby cię odwiedzić. Wiedziałem, że twój stan w  ciągu ostatnich dni znacznie się pogorszył i nie chciałem wtedy przyjąć do wiadomości, że to mogą być twoje ostatnie chwile. Płakałem, bardzo płakałem, nadal mając nadzieję, że to tylko jakiś żart, ale tak nie było. Twierdziłem, że to powinno spotkać mnie, a za wszystko obwiniałem lekarzy.
    Bardzo dobrze pamiętam dzień pogrzebu. Płakałem najbardziej ze wszystkich, a kiedy zakopywali trumnę nie mogłem już wytrzymać. Upadłem na kolana, nie zwracając uwagi na wszystkich dookoła. Siedziałem przy grobie do wieczora nie chcąc się ruszyć. Tego dnia wróciłem do domu późno. Upiłem się i nie wiem jakim cudem dotarłem do mieszkania.
    Do tej pory chodzę na twój grób na którym jest wygrawerowane pochyłymi literami "Moon JongUp". Siadam wtedy na ławce i opowiadam ci co się wydarzyło danego dnia, chociaż wiem, że tego nie słyszysz. Bez ciebie już nic nie jest tak samo.
   Tak, pamiętam to wszystko i będę pamiętał o tym co między nami było, o czułościach, o tobie. Będę cię kochał do końca mojego życia i po śmierci. Czekaj na mnie. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy i, że będziemy mogli być razem.
    Kocham Cię, twój Daehyun.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz