Paring: Keo
Zespół: VIXX
Gatunek: Angst
z perspektywy Kena
Leo! Pamiętasz?
W jedną z naszych wolnych niedziel rzuciłeś, żebyśmy pojechali w
góry. Niby luźny pomysł, propozycja, ale w chwilę potem
siedziałem za kierownicą, a Ty odkładałeś niewielki bagaż na
tylne siedzenie, żeby zaraz usiąść wygodnie i zapatrzyć się w
przemijające za oknem widoki. Nigdy nie sądziłem, że prowadzenie
jest tak przyjemne.. Ale to tylko dlatego, że byłeś obok. Co
chwila spoglądałeś na mnie z tym nieśmiałym, ale tak słodkim
uśmiechem. Pamiętasz? Cały dzień spędziliśmy chodząc górskimi
szlakami, wymieniając parę słów od czasu do czasu. Raz mówiliśmy
o Tobie, raz o mnie, ale najczęściej o nas. Czasem nuciliśmy
cicho, a echo niosło nasze głosy hen daleko, kołysząc
wysokogórskie duchy do snu. Wtedy, mimo że nie przywykłeś dużo
mówić, prawie wcale nie milczeliśmy. Wciąż słyszałem Twój
delikatny, kojący ton...
Pamiętasz? Tą jedną niedzielę spędziliśmy nad morzem, bo z rana wspomniałeś coś o plaży i jeszcze przed południem obejmowałeś ciasno mój pas, kiedy prowadziłem pożyczony motor. Wybrzeże było jeszcze jakiś kilometr dalej, ale już poczuliśmy słone powietrze. Przyśpieszyłem, a wiatr smagał nasze ciała mocniej. Ale ani mi to przeszkadzało, bo byłeś tuż obok. Pamiętasz? Bawiliśmy się wtedy w piasku, niczym wycieczka z przedszkola. Budowałeś złocisty zamek nieświadomie nadymając policzki w możliwie najsłodszy sposób, a ja przyglądałem Ci się czując jak moje serce rozpływa się w lukier. Kiedy się znudziłeś odszedłeś kawałek bliżej wody i zacząłeś wypisywać na piasku litery. Podążyłem za Tobą, żeby zaraz ujrzeć tylko dwa słowa „Kocham Cię”. Ty, najcichszy, najbardziej zamknięty ze znanych mi osób, uśmiechnąłeś się do mnie nieśmiało wskazując na napis. Pamiętasz? Rzuciłem Ci się na szyję, aż razem upadliśmy na rozgrzany piasek, całując się bez opamiętania. I tak zostaliśmy, żeby razem zobaczyć zachód słońca. A ja, byłem szczęśliwy, bo widziałem go razem z Tobą.
Pamiętasz? Powiedziałeś, żebyśmy poszli do zoo. Wsiedliśmy w autobus, zajmując miejsca tuż za kierowcą i bez wahania ująłem Twoją dłoń w swoją. Poczułem jak drgnąłeś, jak zawsze tak nieśmiały. Nie pierwszy raz trzymaliśmy się za dłonie, ale tak bardzo zadziwiało mnie, że ta mała rzecz, zawsze cieszyła mnie jakby była tą pierwszą... Później, wędrowaliśmy przez park, w pewnej chwili zażartowałem, że zwierzęta muszą nam zazdrościć. „Widzą nasze ciągle złączone dłonie, za dobrze nam, prawda?”. Szturchnąłeś lekko moje ramię, a blady rumieniec wpełzł na Twoje pełne policzki. Ten jeden gest, tak drobny, ale tak uroczy, wystarczył abym uśmiechał się przez cały dzień.
Pamiętasz? Chciałeś zostać w domu. Całą niedzielę tuliliśmy się do siebie, ciesząc się ciepłem naszych ciał. Rozmawialiśmy, trochę, od czasu do czasu. Opowiadałeś mi swoje historie, a ja delikatnie gładziłem ciemne kosmyki Twoich włosów. A kiedy Ty słuchałeś moich potakiwałeś cicho, tym swoim uroczym zwyczajem. Kładłem Ci się na kolanach snując moje opowieści, potem piliśmy herbatkę z jednego kubka, zabrałem trochę kolacji z Twojego talerza. Cieszyliśmy się tak zwykłym dniem, tak prozaicznymi czynnościami, ale tak przyjemnymi kiedy byliśmy razem. Pamiętasz? Przyciągnąłem Cię do siebie bliżej, widząc cień zmęczenia na Twojej twarzy. Nie puszczałem, nawet kiedy odpłynąłeś do krainy snu i mógłbym Cię tak trzymać przy sobie, tulić, rozpieszczać, być, już na zawsze.
Ale Ciebie już nie ma. Nie mam kogo objąć, z kim wyjść do zoo, z kim wykąpać się w morzu, z kim wędrować po górach. Ciebie już nie ma, pozostała pustka i tęsknota. Już więcej się do mnie nie uśmiechniesz, więcej rumieniec nie zagości na Twoich policzkach, więcej nie usłyszę Twojego słodkiego głosu. Odszedłeś, zostawiając mnie ze wspomnieniami. Wspomnieniami pięknymi, jak tamte dni, jak Ty, bolesnymi kiedy wracają do mnie teraz... Kiedy Ciebie już nie ma.
Pamiętasz? Tą jedną niedzielę spędziliśmy nad morzem, bo z rana wspomniałeś coś o plaży i jeszcze przed południem obejmowałeś ciasno mój pas, kiedy prowadziłem pożyczony motor. Wybrzeże było jeszcze jakiś kilometr dalej, ale już poczuliśmy słone powietrze. Przyśpieszyłem, a wiatr smagał nasze ciała mocniej. Ale ani mi to przeszkadzało, bo byłeś tuż obok. Pamiętasz? Bawiliśmy się wtedy w piasku, niczym wycieczka z przedszkola. Budowałeś złocisty zamek nieświadomie nadymając policzki w możliwie najsłodszy sposób, a ja przyglądałem Ci się czując jak moje serce rozpływa się w lukier. Kiedy się znudziłeś odszedłeś kawałek bliżej wody i zacząłeś wypisywać na piasku litery. Podążyłem za Tobą, żeby zaraz ujrzeć tylko dwa słowa „Kocham Cię”. Ty, najcichszy, najbardziej zamknięty ze znanych mi osób, uśmiechnąłeś się do mnie nieśmiało wskazując na napis. Pamiętasz? Rzuciłem Ci się na szyję, aż razem upadliśmy na rozgrzany piasek, całując się bez opamiętania. I tak zostaliśmy, żeby razem zobaczyć zachód słońca. A ja, byłem szczęśliwy, bo widziałem go razem z Tobą.
Pamiętasz? Powiedziałeś, żebyśmy poszli do zoo. Wsiedliśmy w autobus, zajmując miejsca tuż za kierowcą i bez wahania ująłem Twoją dłoń w swoją. Poczułem jak drgnąłeś, jak zawsze tak nieśmiały. Nie pierwszy raz trzymaliśmy się za dłonie, ale tak bardzo zadziwiało mnie, że ta mała rzecz, zawsze cieszyła mnie jakby była tą pierwszą... Później, wędrowaliśmy przez park, w pewnej chwili zażartowałem, że zwierzęta muszą nam zazdrościć. „Widzą nasze ciągle złączone dłonie, za dobrze nam, prawda?”. Szturchnąłeś lekko moje ramię, a blady rumieniec wpełzł na Twoje pełne policzki. Ten jeden gest, tak drobny, ale tak uroczy, wystarczył abym uśmiechał się przez cały dzień.
Pamiętasz? Chciałeś zostać w domu. Całą niedzielę tuliliśmy się do siebie, ciesząc się ciepłem naszych ciał. Rozmawialiśmy, trochę, od czasu do czasu. Opowiadałeś mi swoje historie, a ja delikatnie gładziłem ciemne kosmyki Twoich włosów. A kiedy Ty słuchałeś moich potakiwałeś cicho, tym swoim uroczym zwyczajem. Kładłem Ci się na kolanach snując moje opowieści, potem piliśmy herbatkę z jednego kubka, zabrałem trochę kolacji z Twojego talerza. Cieszyliśmy się tak zwykłym dniem, tak prozaicznymi czynnościami, ale tak przyjemnymi kiedy byliśmy razem. Pamiętasz? Przyciągnąłem Cię do siebie bliżej, widząc cień zmęczenia na Twojej twarzy. Nie puszczałem, nawet kiedy odpłynąłeś do krainy snu i mógłbym Cię tak trzymać przy sobie, tulić, rozpieszczać, być, już na zawsze.
Ale Ciebie już nie ma. Nie mam kogo objąć, z kim wyjść do zoo, z kim wykąpać się w morzu, z kim wędrować po górach. Ciebie już nie ma, pozostała pustka i tęsknota. Już więcej się do mnie nie uśmiechniesz, więcej rumieniec nie zagości na Twoich policzkach, więcej nie usłyszę Twojego słodkiego głosu. Odszedłeś, zostawiając mnie ze wspomnieniami. Wspomnieniami pięknymi, jak tamte dni, jak Ty, bolesnymi kiedy wracają do mnie teraz... Kiedy Ciebie już nie ma.
-inspirowane angielskim ficzkiem przeczytanym kiedyś na tumblrze ;3;-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz