Tytuł: Mnie nie oszukasz.
Paring: HyukBin
Zespół: VIXX
Gatunek: Angst
-Ken-hyung, proszę cię, kup mi ciastka.- nadąłeś policzki, próbując złapać go na słodkie oczka. Owijałeś go sobie powoli wokół palca, niczym małą wstążkę. Wydawałeś się taki słodki i niewinny, ale takie tylko sprawiałeś pozory. Pokazywałeś wszystkim swój urok, dzięki któremu ich uwodziłeś, ale ja nie nie zamierzałem się na to nabierać. Byłeś bardzo dobrym aktorem, ale znałem twoją prawdziwą twarz.
Nadal myślisz, że nie zauważyłem jak niby przypadkiem dotknąłeś jego krocza? W jaki sposób się do niego uśmiechnąłeś? Czy czasem nie chodziło o coś więcej, niż tylko o głupie ciastka? Pamiętaj, mnie nie oszukasz. Wszyscy inni są ślepi. Nie zauważają co robisz. Bawisz się nimi, nie czujesz się z tym źle? No jasne, że nie. W końcu jesteś tylko niedojrzałym bachorem, który wszystko może, co nie?
-Hakyeon-ah, patrz!- podszedłeś do niego z jednoznacznym uśmiechem, pokazując mu coś na telefonie. Niestety nie udało mi się zobaczyć co to, ale widząc jego minę zrozumiałem już wszystko. Byłeś zadowolony, czyż nie?
Sądziłeś, że nie wiedziałem o co ci chodzi, kiedy jednej nocy przyszedłeś do mnie, skarżąc się, że nie możesz spać? Byłem przekonany, że kryje się za tym coś więcej. Chciałeś mnie do czegoś sprowokować?
-Proszę, inni już śpią. Nie chcę ich budzić.- szepnąłeś błagalnie, wiedząc, że to słaby argument. Sam nie wiem dlaczego się zgodziłem. Co mną kierowało? Naprawdę myślałeś, że nie dostrzegę w ciemnościach tego uśmiechu?
-Dziekuję, Hongbinnie.- wyszeptałeś, powoli się kładąc, a ja od razu odwróciłem się do ciebie plecami, jednak po chwili poczułem jak obejmujesz mnie w pasie, a moje serce niemal wyskoczyło z piersi, powodując drgawki. Co to miało znaczyć?
-Co ty wyprawiasz, Sanghyuk?- niemalże syknąłem, ale ty tylko cicho się zaśmiałeś, jakby z nutką żalu.
-Kocham Cię.- powiedziałeś to tak cicho, jakbyś chciał, abym wcale tego nie usłyszał, a ja zamarłem. Nie odzywałem się przez długi czas. Nie wiedziałem co mam powiedzieć.
Kiedy w końcu zebrałem się na odwagę, aby na ciebie spojrzeć, ty już spałeś, a kosmyki twoich włosów delikatnie opadały na twoją twarz. Odgarnąłem ci je za ucho, chcąc w jakiś sposób ujrzeć w ciemnościach rysy twojej twarzy. Wiedziałeś, że tak będzie, prawda?
Dotknąłem twojego policzka, przejeżdżając palcami po twojej delikatnej skórze. Nawet nie wiesz jakie to było przyjemne. Kiedy ja wiedziałem o tobie wiele, ty nie wiedziałeś o mnie nic, czyż nie?
-Cholera.- mruknąłem wtedy pod nosem, zjeżdzając palcami na twoje usta i pogładziłem je delikatnie. Dobrze czułeś się z tym, że udało ci się mnie złamać, Sanghyuk?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz